Sesja rodzinna w plenerze z kilkumiesięcznym dzieckiem

Collapse Show info

Kilkumiesięczne dzieci to najbardziej wymagający klienci ;) Jeszcze dobrze nie chodzą, ale nie potrafią usiedzieć w miejscu. Jeszcze nie mówią, czego im trzeba i co im się podoba/nie podoba, ale nie można ich po prostu położyć spać. Ba! Czasem nawet kukurydziane chrupki nie pomagają. Jednym słowem trzeba się po prostu nakombinować, wymyślić to, jak rodzina ma pozować a najlepiej wymyślić jakąś fotogeniczną zabawę.

Kasię i Marka poznałam kilka lat temu podczas fotografowania ich ślubu. Za pomocą ich zdjęć zbudowałam lwią część swojego portfolio. Ostatnio wrócili do mnie na sesję rodzinną i cieszę się niezmiernie, że o mnie pamiętali :)  To znak, że nie żałują, że zaufali kiedyś i byli gotowi zrobić to drugi raz, mimo iż w sesjach rodzinnych się nie specjalizuję. Robię je tylko raz na jakiś czas.

By zająć czymś małego Mateuszuka, wzięłam ze sobą na sesję bańki mydlane, które bardzo się mu spodobały. Zaliczyliśmy też spacer po parku i plac zabaw. Mama twierdzi, że Mati kocha huśtawki, mógłby zahipnotyzowany huśtać się cały dzień.

Jak podobają Wam się zdjęcia zrobione tej młodej, trzyosobowej rodzince z Gdańska? Mi kojarzą się z ciepłym tegorocznym latem.

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *