Dlaczego warto zrobić ślubną sesję plenerową nawet jeśli pobieracie się w październiku?
Czy plenerowa sesja ślubna jesienią to dobry pomysł? Na pewno w Waszych głowach pojawia się takie pytanie, jeśli pobieracie się pod koniec września lub w październiku. Zdarza się, że temperatura bliska jest wtedy zeru a słońca jak na lekarstwo. Są lata, że polska złota jesień pojawia się na kilka dni albo nie przychodzi wcale. Dlaczego mimo wszystko nie warto wyrzucać z pakietu sesji plenerowej? Spójrzcie na tę sesję w Parku Oliwskim a poznacie odpowiedź! 1. Elastyczny grafik – czekamy na dobrą pogodę do skutku Latem mój grafik jest dosyć gęsto usłany zleceniami. Ślubne sesje plenerowe wykonuję tylko w dni powszednie rano lub późnym popołudniem. Jesienią, gdy zleceń jest mniej, możecie przebierać w wolnych datach jak w ulęgałkach. Sesja może odbyć się w weekend, przez większość dnia, niekoniecznie o wschodzie lub zachodzie słońca. Jeśli pogoda zawodzi możemy przekładać termin sesji aż w końcu pojawi się odrobina słońca. Będziemy cierpliwi i zdeterminowani jednocześnie. 2. Odpowiednie ubranie – kożuszki i pelerynki też wyglądają świetnie Państwo młodzi nie muszą pozować na sesji w wydekoltowanej sukience i cienkiej koszuli. No chyba, że będą bardzo uparci. Jak widać na zdjęciach do tego wpisu, Dominika i Marek świetnie znosili niską temperaturę, ale na kilku kadrach pozują w […]
Magiczna Mariacka i zdjęcia pod światło
Stare chińskie przysłowie głosi, że nie należy robić zdjęć pod światło ;) Przekonanie to popularne jest zwłaszcza wśród osób wyznających zasady „starej szkoły”, które najwięcej do czynienia z fotografią miały w czasach analogowych. Faktem jest, że fotografowanie pod światło bywa problematyczne. Powoduje spadek kontrastu, pojawia się problem z kolorami, z prześwietleniami/niedoświetleniem na poszczególnych partiach fotografii, a szkło obiektywu, zwłaszcza jeśli jest to zoom lub stary obiektyw kiepskiej jakości, może rozszczepić wiązkę światła, powodując nieznośne odblaski. Jednak wszystkie te niedogodności można wykorzystać na swoją korzyść już podczas fotografowania, a także nieco później podczas obróbki na komputerze. Jeśli o mnie chodzi, uwielbiam robić zdjęcia pod światło! Światło wpadające wprost do obiektywu lub pod lekkim kątem potrafi stworzyć niesamowity, magiczny klimat, a każde zdjęcie jest wyjątkowe i nie do powtórzenia przez unikalne flary. Można zrobić 10 zdjęć pod rząd, ale każde będzie inne! Wystarczy, że obiektyw przechyli się o milimetr względem słońca i mamy zupełnie inną fotografię. Na takie efekty najlepiej jest polować wczesnym rankiem, wręcz od samego świtu oraz popołudniu, kiedy słońce zachodzi za horyzontem. Jako przykład zdjęć wykonanych taką techniką, chciałabym Wam pokazać fragment ślubnego pleneru z Martą i Grzegorzem w rolach głównych. Jak wiadomo, ulice Gdańska w sezonie tętnią życiem […]
Fotograf z pasją na Twoim ślubie
„Jesteś magiczną Panią fotograf!!!!  Podoba mi się każde zdjęcie!  Są meeega! Kiedyś usiądę na tarasie w bujanym fotelu z albumem na kolanach i z uśmiechem na ustach będę wspominać ten dzień  oczywiście nie zapominając o autorze tych zdjęć! Olu dziękuję za cudowną pamiątkę!” Takie słowa przeczytałam ostatnio pod swoim wpisem na facebooku (www.facebook.com/zdjeciarka), w którym podzieliłam się z użytkownikami tego portalu kilkoma kadrami ze ślubnej sesji plenerowej Izy i Huberta. To komentarz Panny Młodej po tym jak zobaczyła mój materiał przygotowany dla nich. Takie słowa to miód na moje serce. Największa satysfakcja z pracy. Może nie jest to popularne stanowisko i zabrzmi jak slogan reklamowy, ale zadowolenie moich klientów jest dla mnie naprawdę najważniejsze. Ważniejsze od pieniędzy, które otrzymuję za swoją pracę. Oprócz wiedzy zdobytej w szkole fotograficznej i doświadczenia, jakie dało mi prawie 5 i pół roku intensywnego fotografowania, wkładam  w każde zdjęcie, jakie robię, całą siebie. Żeby zajmować się fotografią, trzeba to kochać! Niezwykle miło jest usłyszeć, że ktoś to docenia. Wybierając fotografa na swój ślub postaw na kogoś z pasją <3 
Plener ślubny w Gdyni Orłowie
„CHCĘ TU ZOSTAĆ…” powiedziała z zachwytem Panna Młoda, gdy dotarliśmy na miejsce sesji.  Orłowo to dla tubylców często miejsce oklepane, ale przyjezdnych rozkochuje w sobie od pierwszego wejrzenia. Ja zachwycam się tym miejscem już od pięciu lat i to za każdym razem tak, jakbym widziała je po raz pierwszy :) Patrycja i Adam przyjechali tu za mną aż z Kolna. To już druga Para Młoda z moich rodzinnych stron, z Podlasia, którą zaprosiłam na nadmorski plener. Mam nadzieję, że widząc takie zdjęcia nie żałują przejechanych kilometrów.Zwłaszcza, że zaraz po sesji zaczął się ich miodowy, bałtycki weekend. Jeśli tak jak Patrycja i Adam chcecie mieć oryginalną, nietuzinkową pamiątkę z podróży poślubnej, zapraszam Was na Trójmiejskie plaże, które znam jak własną piaskownicę (a może nawet kieszeń;) To pewne. Nikt z Waszych znajomych, zwłaszcza jeśli mieszkacie daleko w głębi Polski, nie będzie miał podobnych zdjęć w albumie. Nie ma nic piękniejszego niż welon unoszony przez bryzę.
Ślubne zdjęcia w wodzie!
To była zwariowana sesja. Spontaniczna i zabawna. Zupełnie inna niż typowe ślubne sesje. Zrobiliśmy  ją pewnego wakacyjnego popołudnia w 2013 roku na plaży w gdańskim Brzeźnie. Para Młoda swój ślub i „oficjalny” plener w rodzinnym Kazimierzu miała już dawno za sobą, jednak to Gdańsk jest miejscem, które wybrali na rozpoczęcie swojego wspólnego życia. Zapragnęli więc również tutaj, nad morzem, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia, które będą symbolem ich nowej drogi. Odważnego i wyluzowanego fotografa, który wejdzie razem z nimi i aparatem do wody, szukali na forum internetowym. Elektronika i słona woda to połączenie, które się wyjątkowo nie lubi, ale zaryzykowałam i wysłałam swoją ofertę. Przypadliśmy sobie nawzajem do gustu, bo ja też uwielbiam Bałtyk i jest on bardzo często tematem moich zdjęć. Co ważne, nie odstraszyły nas burzowe chmury unoszące się nad naszymi głowami. Cały dzień padało, ale na czas zdjęć zaświeciło piękne słońce, a woda mimo deszczu była bardzo ciepła! Skąd wiem, że była ciepła? Bo nie omieszkałam wejść do wody razem z młodymi! Trash the dress – tak można podsumować nasze wspólne poczynania. Jestem ciekawa, czy suknię ślubną udało się potem wyczyścić z glonów :) To nie była ani pierwsza, ani też ostatnia sesja ślubna, którą wykonywałam na plaży i […]